Hosting z SSH i prawdziwym sudo.
Nie okrojona powłoka, w której połowa poleceń kończy się
odmową. Logujesz się kluczem, robisz sudo apt install, co Ci
potrzebne, i uruchamiasz własne procesy. To Twój kontener, nie kąt
na cudzym serwerze.
Sprawdziliśmy to u konkurencji: na dziewięciu polskich stronach hostingowych słowo sudo nie pada ani razu.
Co dokładnie dostajesz
- Pełne sudo bez hasła. Wpis w systemie brzmi dosłownie
ALL=(ALL) NOPASSWD:ALL. Instalujesz pakiety, zmieniasz konfigurację, restartujesz usługi. - Docker i docker compose. Kontener ma włączone zagnieżdżanie, więc obrazy chodzą w środku bez obchodzenia zabezpieczeń.
- Własne procesy w tle. Cron, kolejki, workery, demony. Nikt ich nie ubija za to, że działają dłużej niż zapytanie HTTP.
- Odizolowany kontener, nie konto na współdzielonym serwerze. Twoja pamięć i Twój dysk są Twoje, a nie dzielone z setką sąsiadów.
- Logowanie kluczem. Hasła do SSH są wyłączone, klucz wgrywasz z panelu.
Czego nie ukrywamy
- Box S nie ma SSH. Przy 1 GB pamięci własne procesy w tle zrobiłyby więcej szkody niż pożytku, więc tam zostaje panel i SFTP. SSH zaczyna się od Box M.
- Twoje polecenia sudo są zapisywane. Nie po to, żeby Cię pilnować, tylko żeby po awarii dało się odtworzyć, co się stało. Mówimy o tym wprost, zamiast chować w regulaminie.
- To nie jest goły VPS. Panel, instalatory i kopie zostają, więc nie musisz zaczynać od konfigurowania nginxa. SSH jest dodatkiem do tego, a nie zamiast tego.
Zanim klikniesz
Prawdziwe. Wpis w systemie brzmi ALL=(ALL) NOPASSWD:ALL,
więc nie ma listy dozwolonych poleceń ani proszenia nas o zgodę na
instalację czegokolwiek.
Od Boxa L masz kopie, które przywracasz sam z panelu, a każdy Box ma codzienną kopię poza serwer. Do tego robisz migawkę przed ryzykowną operacją, jednym kliknięciem.
Tym, że nie zaczynasz od pustego Debiana. Panel, instalatory aplikacji, certyfikaty i kopie już działają, a SSH dokładasz wtedy, kiedy chcesz zejść niżej. Na VPS to wszystko musisz sobie postawić sam.
W Niemczech, w Falkenstein, w centrum danych Hetznera - to samo miejsce, z którego korzysta większość liczących się europejskich firm hostingowych. Dane więc zostają w Unii Europejskiej i pod RODO. Firma, która Cię obsługuje, wystawia fakturę i odpowiada na wsparcie, jest polska, po polsku, nie oddajemy tego zagranicznemu supportowi.
Tak, i to jest sedno. Płacisz za Box, nie za sztuki, więc ile aplikacji i domen na nim postawisz, zależy tylko od pamięci i dysku.
Nie jesteśmy najtańsi. Za kilkanaście złotych miesięcznie kupisz gdzieś
konto współdzielone, tylko że tam sudo nie zobaczysz na
oczy. Jeśli SSH nie jest Ci potrzebne, Box S za 119 zł
rocznie wystarczy i sami to mówimy.